Hola Culers!

Jedziemy z serią evaluacion, czyli ocen pomeczowych przedstawianych przez naszą redakcję. Przyjęliśmy skalę szkolną, a więc ocena najniższa to 1, a najwyższa – 6.

Na pierwszy ogień pod lupę bierzemy spotkanie finałowe Superpucharu Hiszpanii z Athleticiem Bilbao, które zakończyło się porażką Barcelony 2:3.

W opinii redaktora Navvrotzkyego oceny prezentują się następująco:

Ponadto rezerwowi:

Oscar Mingueza – 2+

Francisco Trincao – 1!

Riqui Puig – 2

Miralem Pjanic – 2

Martin Braiwhaite – 2

Teraz kilka słów uzasadnienia, co do poszczególnych zawodników.

Ter Stegen – Niemiec nie miał zbyt wiele do powiedzenia przy straconych bramkach, natomiast w pozostałych sytuacjach zachowywał się pewnie i obronił kilka strzałów, które zmierzały w światło bramki. Popełnił błąd w dogrywce nabijając jednego z naszych obrońców podczas wybicia piłki i jakby nie patrzeć wpuścił 3 bramki, dlatego postanowiłem wystawić mu notę 4.

Dest/Mingueza – Obaj panowie zasłużyli w moim przekonaniu na taką samą ocenę. Przeciętne występy, żeby nie powiedzieć słabe. Nie dali od siebie dużo w grze ofensywnej i w fazie budowania akcji, średnio radzili sobie w defensywie.

Araujo – Pomijając wynik, bardzo dobry mecz Urugwajczyka. Czytał grę, wygrywał pojedynki główkowe, radził sobie w starciach 1 na 1 chociażby z Inaki Williamsem. Jeden błąd, który pamiętam, to wybicie piłki pod nogi Williamsa przy dośrodkowaniu Athleticu, które dało napastnikowi Bilbao szansę na oddanie strzału na bramkę. Poza tym, bardzo solidny występ.

Lenglet – Tutaj już nie jest tak kolorowo. Lenglet popełniał nierozważne faule, a za jeden z nich otrzymał żółtą kartkę już na początku spotkania, przez co później musiał grać ostrożnie. Nie wyróżnił się niczym szczególnym, przeciętny mecz.

Jordi Alba – w miarę wysoka ocena za udział przy dwóch bramkach Griezmanna. Poza tym dużo niecelnych i często nieprzygotowanych, bezsensownych dośrodkowań, przeciętna postawa w grze defensywnej. No, ale zaliczona asysta i udział przy pierwszej bramce, dlatego nota 4.

Frenkie de Jong – dobre spotkanie Holendra, który nie boi się brać odpowiedzialności na swoje barki. Często podprowadzał piłkę pod pole karne przeciwników albo próbował to robić, ponieważ w wielu sytuacjach był zwyczajnie w mało elegancki sposób powstrzymywany. Nie zrobił jednak dużej różnicy, która miała wpływ na wynik. Szkoda.

Sergio Busquets – nasz „ulubieniec”. Przeciętne spotkanie Busqetsa, trochę odbiorów, ale również trochę strat, głównie podania do najbliższego i brak większego wpływu na przebieg spotkania. Trója.

Pedri – rozczarowanie. Nie wiem, co tu można dodać. Młody pomocnik nie wyglądał wczoraj dobrze, ale można to usprawiedliwić wiekiem i dużą odpowiedzialnością, która już znalazła się na jego barkach. Tyle.

Dembele – jeszcze większe rozczarowanie niż w przypadku Pedriego. Francuz miał dryblować, robić przewagę, zagrażać obronie Athleticu, a skończyło się na wielu stratach i jak to często bywa w przypadku Dembele – niezbyt rozsądnych decyzjach. 2+ to absolutne maksimum, jakie mogę zaoferować.

Griezmann – ogromny plus. Nie tylko za bramki. Francuz czuł się wczoraj pewnie na boisku, brał na siebie ciężar rozegrania piłki, ponadto zaliczył wiele odbiorów na połowie przeciwnika, ale również na własnej, pracował na całej szerokości i długości boiska. Takiego Griezmanna lubię i takiego Griezmanna chcę oglądać. Miał sytuację na wyrównanie w dogrywce, ale pozycja nie była aż tak dogodna, dlatego można mu to „pudło” wybaczyć. Piąteczka!

Messi – niewiele można powiedzieć. Leo był po urazie i to chyba było widać, moment błysku geniuszu przy pierwszej bramce, ale w zasadzie na tym można zakończyć. Argentyńczyk w zasadzie przeszedł obok spotkania, ale potrafił utrzymać futbolówkę na połowie przeciwnika pod presją obrońców i napędził kilka akcji ofensywnych dobrymi podaniami na skrzydła. Myślę, że nikt się nie obrazi, jeżeli zaproponuję czwórkę.

Rezerwowi – tutaj zbiorowo, bo nie ma naprawdę o czym mówić. Nie zrobili różnicy, wszyscy zagrali na podobnym, niestety bardzo słabym poziomie. Brakuje nam głębi składu, bo niestety nie możemy liczyć na to, że ktoś z ławki rezerwowych wejdzie na plac gry i odmieni losy spotkania. Może trochę się to poprawi, kiedy wróci Sergi Roberto, Ansu Fati i Coutinho. Najgorsze jednak jest to, w jaki sposób na boisku za każdym razem prezentuje się Francisco Trincao – tutaj nie ma żadnych argumentów, poza wydanymi na niego pieniędzmi i brakami kadrowymi, które przemawiałyby za wpuszczaniem Portugalczyka na boisku. Liczę na zmianę koncepcji Koemana i próbę wprowadzenia do składu skrzydłowego z Barcelony B, Alexa Collado.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.