Perypetie zdrowotne Ousmane’a Dembele niejednokrotnie przyprawiały wszystkich kibiców Barcelony o ból głowy. Stał się niemalże postacią „memową”, która większość czasu w Barcelonie spędzała na rehabilitacji po kolejnych kontuzjach. W obliczu zbliżającego się końca kontraktu (30 czerwca 2022 r.) należy zadać sobie jedno proste pytanie. Co dalej z Dembele?

Pytanie jest proste, ale odpowiedź już nie do końca. Nie ulega wątpliwości, że Dembele to piłkarz o wielkim potencjale. Sama obecność Dembele na boisku stanowi dla rywala zagrożenie, ponieważ nigdy nie wiadomo, czego się po nim spodziewać. Mówiąc precyzyjniej, Dembele jest zdolny do wszystkiego i do niczego i nigdy nie jesteś w stanie przewidzieć, co pokaże w danym meczu.

Powyższe określenia są zarówno wadą, jak i zaletą Francuza. Niekiedy jego szybkość w połączeniu z dryblingiem i świetnym uderzeniem (z obydwu nóg!) może być zbawienna i efektywna, z kolei innym razem może być szeregiem strat, niezrozumiałych zagrań… a czasami przyczyną kontuzji. Nie sposób ukryć, że tego ostatniego obawiamy się najbardziej.

Dembele „spędził w szpitalu” 544 dni. Półtora roku bez grania w piłkę, a w Barcelonie znajduje się od 25 sierpnia 2017 roku. Nie chodzi tu jednakże o sam czas absencji, ale również o nieustanne wypadanie z rytmu meczowego i ciągłe wracanie do formy. Martwić może również stan psychiczny Francuza, bo jest to mimo wszystko młody zawodnik, który miał dużo pecha. Pytanie, czy Ousmane po tych wszystkich przejściach będzie w stanie w każdej boiskowej sytuacji dawać z siebie 100%. W konsekwencji tych wszystkich uwag nasuwa się kolejne pytanie, czy pasmo nieszczęść reprezentanta Francji w końcu się zakończyło?

Nie jestem Nostradamusem ani wróżbitą Maciejem, żeby na to odpowiedzieć. Tak samo tymi osobami nie są i nie będą ludzie, którzy znajdą się w  zarządzie Barcy. Co zatem będzie dla klubu najlepsze? Przedłużyć z Dembele umowę, objąć go ramieniem niczym Ter Stegen na zamieszczonej fotografii i dalej na niego stawiać, czy spróbować go sprzedać i lekko podreperować stan klubowej kasy, który, powiedzmy sobie szczerze, nie jest w najlepszym stanie?

Właśnie ze względu na to ostatnie, trochę paradoksalnie, wolałbym, żeby Dembele został w klubie. Ze względu na kiepski stan funduszy Barcelony nie będzie zwyczajnie stać na lepszego skrzydłowego. Umówmy się, że przy czasie, który pozostał do końca umowy i obecnej formie Francuza, żaden klub nie wyłoży za byłego zawodnika Borussi Dortmund ponad 100 milionów, czyli, oczywiście, transfer się nie zwróci. Transfermarkt wycenia obecnie Dembele na 50 mln euro i myślę, że mając na względzie pandemię i kryzys finansowy, który dotyka coraz więcej klubów, byłoby to absolutne maksimum, jakie bylibyśmy w stanie uzyskać.

23 – letni skrzydłowy to nadal młody zawodnik, który wciąż może się rozwijać i wejść na jeszcze wyższy poziom. Ze względu na jego zalety, o których wyżej wspomniałem, warto jest dać mu kredyt zaufania, mimo wątpliwości dotyczących jego zdrowia. Pozostaje nam mieć nadzieję, że te fale kontuzji są już za nim i Ousmane będzie mógł się skupić wyłącznie na treningach i dobrych występach w kolejnych meczach. Mucha salud, Ousmane!

Następna okazja do tego, aby Francuz udowodnił swoją wartość dla klubu nadarzy się już jutro (niedziela). Barcelona na Camp Nou podejmie trudnego rywala, Athletic Bilbao. Spotkanie zaplanowano na godzinę 21:00.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.