Dzisiejszy mecz przejdzie do historii. Tegoroczna kampania Barcelony w Pucharze Króla przejdzie do historii. Po kolejnej, trzeciej już dogrywce w tych rozgrywkach Duma Katalonii pokonała Sevillę 3:0 (0:2 w pierwszym spotkaniu) po golach Dembele, Pique i Braithwaite’a i awansowała do finału Copa del Rey.

Pierwsza połowa to pełna dominacja Blaugrany. Barca zdominowała środek pola, utrzymywała się przy piłce i stwarzała sytuacje strzeleckie. Już w 12 minucie do bramki strzeżonej przez Vaclika trafił Ousmane Dembele. Francuz świetnie przymierzył zza pola karnego i otworzył wynik spotkania. Ekipa Ronalda Koemana była świadoma, że jednobramkowe prowadzenie nie gwarantuje awansu do finału, dlatego nie przestawała atakować. Jeszcze podczas pierwszej połowy po zamieszaniu w polu karnym Sevilli piłkę z własnej linii bramkowej musiał wybijać obrońca Sevilli. Mimo kilku groźnych sytuacji, wynik nie uległ zmianie i do szatni Barcelona zeszła z jednobramkowym prowadzeniem.

W drugiej połowie obudzili się goście. Grali zdecydowanie lepiej w środkowej części boiska, skutecznie zwarli szyki i zostawiali Barcelonie dużo mniej miejsca na rozgrywanie piłki. Niemniej jednak Blaugrana niemalże cały czas gościła na połowie przeciwnika, co przerodziło się w doskonałą okazję dla Jordiego Alby, którego uderzenie wylądowało jednak na poprzeczce. Sevilli udało się również wyprowadzić kilka kontrataków, a po jednym z nich Oscar Mingueza sfaulował w polu karnym Ocamposa. Sam poszkodowany podszedł do „jedenastki”, którą jednak bez większych problemów obronił Ter Stegen. Miało to kluczowe znaczenie dla przebiegu spotkania, ponieważ gdyby Argentyńczyk trafił do siatki, Barcelona potrzebowałaby do awansu aż 3 goli. Na szczęście to się nie stało, a ataki Barcelony zaczęły się intensyfikować. W końcówce spotkania, po świetnym dośrodkowaniu w pole karne Griezmanna, do siatki gości w doliczonym czasie gry trafił Gerard Pique. Ponadto chwilę wcześniej drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał obrońca Sevilli, Fernando. Barcelona doprowadziła do dogrywki mając przewagę jednego zawodnika.

W dogrywce ekipa Koemana miała świadomość, że konieczne jest zdobycie bramki, która zapewni awans, tym bardziej, że Sevilla grała tylko w „10”. Plan udało się zrealizować jeszcze w pierwszej części dogrywki. Po asyście Jordiego Alby do siatki w 95. minucie trafił Martin Braithwaite. W trakcie dogrywki miała miejsce jeszcze jedna nerwowa sytuacja, w której sędzia Martinez analizował potencjalny rzut karny dla Sevilli po zagraniu ręką Clementa Lenglet. Arbiter zakwalifikował jednak to zagranie jako mieszczące się w zakresie przepisów i nie podyktował „jedenastki”. Barcelona ostatecznie dowiozła trzybramkowe prowadzenie i awansowała do finału Pucharu Króla.

Mecz był pełen emocji i dramaturgii, jak zresztą wcześniejsze potyczki z Cornellą, czy później z Granadą. Tych emocji nie wytrzymywali również członkowie i zawodnicy rezerwowi Sevilli, którym sędzia pokazał dwie czerwone kartki. Najważniejsze jest jednak to, że Barcelona pokazała charakter, ambicję oraz zaangażowanie i wywalczyła szansę zdobycia Pucharu. Pochwalić należy również Ronalda Koemana, który odnalazł sposób na Sevillę, zmieniając ustawienie drużyny na 3-5-2, dzięki czemu więcej swobody na boisku zyskał Ousmane Dembele oraz udało się zagwarantować większą skuteczność w defensywie. Można tylko żałować, że Barcelona nie zagrała w takim ustawieniu na Ramon Sanchez Pizjuan, jednakże należy pamiętać, że sytuacja kadrowa była wtedy bardziej skomplikowana.

Na mecz finałowy będziemy jednak musieli trochę poczekać, bowiem został on zaplanowany na 17 kwietnia. Cieszy natomiast fakt, że zobaczymy w nim Barcelonę, dla której będzie to znakomita okazja na dodanie do gabloty cennego trofeum po bardzo trudnym sezonie, związanym ze zmianą trenera, przebudową zespołu, a przede wszystkim dymisją zarządu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.