Już w najbliższą środę PSG podejmie na Parc des Princes FC Barcelonę w rewanżowym meczu 1/8 Ligi Mistrzów. Pierwsze spotkanie zakończyło się porażką Dumy Katalonii 1:4 (Messi; 3x Mbappe, Kean). Ekipa Ronalda Koemana stoi przed piekielnie ciężkim wyzwaniem, niemniej jednak serca, oderwane od rzeczywistości, wołają o remontadę i nie dopuszczają możliwości opuszczenia rozgrywek LM na tak wczesnym etapie. Natomiast rozum…

Rozum sugeruje, żeby skupić się na tym co jest realnie do wygrania, a więc na lidze i Pucharze Króla. Barcelona dokonała remontady w meczu z Sevillą i awansowała do finału Copa del Rey, w którym zmierzy się z drużyną Athletiku Bilbao. Nawet jeżeli w tym sezonie udałoby się wygrać tylko Puchar Króla, to biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności tego sezonu i mając w pamięci poprzedni, myślę że nie mielibyśmy powodów do narzekania. Droga Barcelony do finału pucharowych rozgrywek to prawdziwy rollercoaster, niemalże w każdym meczu Barcy poziom dramaturgii przekraczał dopuszczalne normy. Niemniej jednak jesteśmy w finale, który po prostu musimy wygrać. W lidze z kolei Blaugrana znajduje się na drugim miejscu i ma realne szanse na sięgnięcie po mistrzostwo, chociaż oczywiście nie będzie to łatwe zadanie. Ekipę Ronalda Koemana czekają jeszcze bezpośrednie spotkania z Atletico i Realem, które, żeby zdobyć mistrzostwo, należałoby wygrać.

Wracając do Ligi Mistrzów, jest kilka czynników, które pozwalają nam wierzyć w odwrócenie losów spotkania. Po pierwsze, Barcelona dokonała już raz wspaniałej remontady w 2017 roku, kiedy to po porażce z PSG 0:4, odwróciła losy dwumeczu i w rewanżu na Camp Nou zwyciężyła 6:1. Należy jednak pamiętać, że wtedy o sukcesie Blaugrany zadecydowały indywidualne umiejętności Neymara, Suareza i Leo Messiego, a jak wiadomo, pierwszej dwójki już w Barcelonie nie ma. Po drugie, tydzień temu Barca pokonała Sevillę w rewanżowym spotkaniu Pucharu Króla, odwracając losy dwumeczu po porażce w pierwszym spotkaniu 0:2, co niewątpliwie wpływa na morale zespołu. Po trzecie, w klubie w końcu odbyły się wybory na Prezydenta, które wygrał wręcz romantycznie wspominany przez kibiców Barcy Joan Laporta, który rzekomo przekazał szatni Barcy podczas spotkania z nimi po oficjalnych wynikach wyborów, że wierzy w to, że są w stanie awansować do następnej rundy Ligi Mistrzów. Po czwarte, mamy w drużynie najlepszego piłkarza w historii futbolu, który w ostatnich tygodniach wyróżniał się na boisku nie tylko świetną formą, ale również pasją i zaangażowaniem. Jeżeli ktoś może dokonać niemożliwego, to właśnie ten mały wielki człowiek, Leo Messi. W opozycji do tych rozważań, rozum mówi, że nic nie zdarza się dwa razy, że Barcelona to już nie jest ta sama drużyna, że trzeba zdobyć aż 4 gole i że to po prostu niemożliwe. Jednak serce…

Serce pragnie, aby w najbliższą środę wydarzyło się coś niezwykłego. Coś, co zapisze się w historii Ligi Mistrzów i całej piłki nożnej złotymi zgłoskami. Coś, o czym będziemy pamiętać i o czym będzie mówić jeszcze wiele lat. Jako dumni kibice, fani, sympatycy Barcelony mamy obowiązek odrzucić to, co podpowiada rozum. Musimy uwierzyć, że tego środowego wieczoru Barcelona dokona niemożliwego, a my ponownie będziemy świadkami wspaniałych wydarzeń i wielkich emocji. Mes que un club. To hasło zobowiązuje. Zobowiązuje do wygrywania. Vamos Barca!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.