Do meczu z Valencią siadałem bez jakichkolwiek oczekiwań, po ostatnich blamażach byłem przygotowany na mizerny remis, kompromitacje lub w najlepszym przypadku na zwycięstwo po słabej grze. Jak się jednak okazuje drużyna Ronalda Koemana zadziwiła i po naprawdę niezłym meczu pokonała Nietoperzy z Valencii. Zapraszam na spóźnione podsumowanie meczu Barcelony z Valencią w rozgrywkach Primera Division.

Mecz zaczął się nieźle, Barcelona próbowała od początku atakować, jednak pierwszy cios zadała Valencia. Jose Gaya który jest praktycznie co okienko przymierzany do Blaugrany uderzył nie do obrony, bez wątpienia gol kolejki. Nie trzeba było długo czekać na odpowiedź, Ansu Fati pobiegł lewym skrzydłem, poklepał z Depayem i z pierwszej piłki uderzył na dalszy słupek. Hiszpański młodzieniec mimo długiej absencji zadziwił kibiców. Około 40 minuty Ansu znów był przed szansą na gola, jednak został sfaulowany. Po konsultacji z VAR sędzia uznał, że karny powinien zostać podyktowany. Do piłki podszedł Memphis Depay i pewnym uderzeniem prosto w okienko zakończył połowę.

Fati grał świetnie, jednak trzeba uważać na jego zdrowie po tylu zabiegach. Koeman był tego świadomy i w 59 minucie wprowadził za niego Coutinho. No i się opłaciło, już pod koniec meczu Barca skonstruowała ładną akcję, a Sergino Dest znalazł niepilnowanego Brazylijczyka w polu karnym, a on uderzył nie do obrony. Philippe daje Barcelonie trzecią, a zarazem ostatnią bramkę. W meczu zaliczył debiut Sergio Aguero, który zrobił naprawdę dużo jak na tyle ile dostał minut.

Na plus napewno możemy dać Fatiego oraz Desta, bez wątpienia najlepsi na boisku. Do łask wrócił też Ter Stegen który popisał się świetną grą nogami oraz dał nutkę tego co pokazywał jeszcze nie tak dawno. Przyzwoity mecz Niemca.

Już jutro Blaugrana zmierzy się z Dynamem Kijów, będzie to ostatni sprawdzian przed niedzielnym klasykiem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.