Witam, jaka sytuacja w klubie jest każdy widzi, jednak jak to się stało? W większości mówi się, że to przez transfer Dembele i Coutinho, to wszystko wina Bartomeu itp. itd., jednak jak szczegółowo klub spadał krok po kroku. Zapraszam do zapoznania się z artykułem

Skąd wziął się Bartomeu?

Josep Maria Bartomeu był koszykarzem, po zakończeniu swojej kariery był Socios, a następnie zasiadł w zarządzie klubu jako człowiek odpowiedzialny za właśnie wydział koszykówki. Człowiek ten nie miał pojęcia o biznesie i piłce. Pracował tam jednak krótko, ponieważ skonfliktował się z Joanem Laportą, ówczesnym prezydentem Barcelony. Zdążył jednak poznać współpracownika Laporty – Sandro Rosella. W 2010 roku Rosell został wybrany jako następca Laporty na fotel prezesa ds. sportowych, a na swojego pomocnika, asystenta wybrał właśnie Bartomeu. Barcelona za Laporty i Rosella święciła triumfy, jednak w 2014 roku Rosell był oskarżany o pranie brudnych pieniędzy i inne przestępstwa, tak więc musiał zrezygnować z prezydentury. Zgodnie z prawem jego urząd do końca kadencji musiał pełnić wiceprezes – Bartomeu. No i tu trzeba przyznać, że ten okres Bartomeu wypadł naprawdę nieźle. Ściągnął Rakiticia, Suareza oraz Ter Stegena i zdobył potrójną koronę. Nie dał szans rywalom w następnych wyborach i teraz już pełnoprawnie został prezesem.

Utracenie DNA klubu

Rosellowi oraz Bartomeu zarzucano brak wykorzystywania wychowanków. To prawda – Barcelona wygrywała za ich kadencji, ale za pomocą wcześniej wytworzonych piłkarzy, tymczasem młodych na horyzoncie nie było. Dlatego wielu świetnych piłkarzy pochodzi z La Masii, a nie zakotwiczyło w Barcelonie, np. Mauro Icardi, Adama Traore, Hector Bellerin czy Thiago Alcantara. Barcelona zaczęła sprowadzać zawodników z zewnątrz co najpierw się udawało patrząc na Suareza czy Neymara, jednak niewypałów z każdym okienkiem było coraz więcej. W każdym roku można zaliczyć Barcelonie jakiś transferowy “flop”. Wychowankowie byli co najwyżej rezerwowymi, a potem zostawali oddawani jak Cucurella czy Alena.

Iluzjonista Bartomeu

Barcelona na początku kadencji “Bartka” sprawowała się dobrze, miała świetnego trenera – Enrique, dominowała w Hiszpanii i wygrała tryplet. Było kilka niewypałów, jednak przysłaniano na to oko gdy szło dobrze w El Clasico i w Lidze Mistrzów dochodziliśmy do kluczowych faz. Barcelona generowała największe przychody na świecie, miliardowe zyski. Jednak z kasy klubu także odejmowało się nie mało milionów za sprawą dużych kontraktów. Leo Messi dostal ogromny kontrakt, największy w historii futbolu, spowodowało to, że inni piłkarze nie chcieli czuć się gorsi i nie chcieli zarabiać 15 razy mniej niż ich kolega z szatni. Klub więc dawał im podwyżki i nie próbował negocjować lepszych umów dla siebie. Czara goryczy się przelała, gdy odszedł Neymar. Wtedy Barcelona zdała sobie sprawę, że musi płacić zawodnikom najwięcej, bo odejdą jak Brazylijczyk

Pierwsze sygnały

Po odejściu Neymara za 222 mln Barcelona jak głupia rzuciła się na rynek transferowy szukając nowego zawodnika. Padło na utalentowanego Ousmane Dembele, za którego początkowo Blaugrana miała zapłacić 80 mln. Borussia Dortmund, czyli klub piłkarza był jednak wzorowo zarządzany. Wiedzieli jak wykorzystać głupotę biznesową Bartomeu i jego zarządców, których zmieniał jak rękawiczki, Barcelona bowiem nie budowała przemyślanie ekipy, tylko ciągle zmieniała zarząd. Klub z Niemiec wynegocjował bez problemu kwotę 145 mln na które Bartomeu się zgodził. Po pół roku na podobnej zasadzie, za podobne pieniądze do klubu przyszedł Coutinho, a w 2019 – Antoine Griezmann. Trzej zawodnicy za prawie pół miliarda nie zastąpili Neymara, ani sportowo, ani marketingowo. Barcelona po ściąganiu zawodników nie widziała ile traci, ponieważ generowała przychody, później jednak długi do różnych klubów się kumulowały, przez co roku dług się zwiększał, a zawodników przybywało. Idealnie widać to na tej grafice.

Przedstawia ona jak rozkładanie wielkich transferów na raty początkowo dawało skutek, jednak w 2020 FC Barcelona musiała na transfery przeznaczać 20% swojego budżetu, a do tego dochodzą jeszcze ogromne pensje.

W szczytowym momencie Barcelona 74% swojego budżetu musiała przeznaczać na pensje i transfery, a wyników sportowych brakowało, ponieważ Real i Atletico dobiło ich w Hiszpanii, a w Europie co roku Barcelona się kompromitowała.

Kłopoty wizerunkowe

Kłopoty finansowe pojawiły się w tym samym momencie co kłopoty z wizerunkiem klubu. Pierwszą aferą był konflikt Messiego i Abidala, kapitana oraz dyrektora sportowego klubu. Abidal w wywiadzie zrzucił winę za wyniki na zawodników i bronił prezesa, który był nienawidzony w szatni od jakiegoś czasu. Miało dojść do rękoczynów, a panowie musieli być rozdzielani. Następnie skutkiem tej sytuacji była także afera z Argentyńczykiem, który po odejściu Suareza i konflikcie z zarządem zażądał odejścia. Słynny FAX który Messi miał wysłać do klubu i propozycje PSG oraz Manchesteru City. Przejście Messiego było prawie pewne, ale zablokował je Bartomeu. Wiedział, że nie ma wyjścia. Klub upadnie sportowo przez odejście Messiego lub finansowo przez pensję Argentyńczyka. Messi został zmuszony do pozostania w klubie co wzbudziło kontrowersje. Ostatnią wielką aferą w Barcelonie była sprawa “Barca Gate”. Josep Maria Bartomeu miał zatrudniać za milion euro rocznie grupę osób, która miała hejtować konkurentów w wyborach Bartomeu, byłych piłkarzy i trenerów, osoby skonfliktowane z prezesem oraz obecnych piłkarzy, głównie Pique i Messiego.

Skąd pieniądze na nowy stadion?

Wiele osób puka się w czoło myśląc skąd weźmie się pieniądze na przebudowę Camp Nou. Przecież klub tonie w długach, które liczą ok. 1,5 mld, a chcą zbudować stadion za ponad miliard euro. Stadion potrzebuję przebudowy i wiadomo to było od dawna, tak więc środki które mają być przeznaczone na stadion są zamrożone w kasie klubu, to nie tak, że Barcelona weźmie kolejne kredyty na budowę, te pieniądze są w budżecie. Całe pracę mają się rozpocząć w przyszłym roku i trwać 4 lata. Obecnie Camp Nou jest pięknym stadionem, jednak przestarzałym i niebezpiecznym. Patrząc na nowe Bernabeu czy stadion Tottenhamu, arena na której grają piłkarze Blaugrany woła o pomstę do nieba. W raporcie na temat stadionu wyliczono, aż 43 usterki które mogą wywołać niebezpieczeństwo, wnętrze stadionu wygląda jak z poprzedniej epoki, wszędzie beton. Projekt przebudowy nazywa się Espai Barca, stadion ma zainwestować w odzyskiwanie wody deszczowej, panele słoneczne, krótko mówiąc ma być EKO i przystępnie dla każdego kibica, nawet niepełnosprawnego. Stadion wygląda spektakularnie i ma być wzorem nowoczesności i ekologii.

Barcelona: Nowe Camp Nou najwcześniej w 2025 – Stadiony.net

Ferran Torres w Barcelonie

Ferran Torres w styczniu ma dołączyć do Barcelony za 55 milionów euro. Jest to praktycznie przesądzone, Fabrizio Romano potwierdza. Barcelonie tonie w długach, a pozwala sobie na taki transfer? Jak to możliwe? A tak, iż zostanie on rozłożony na kilka lat w ratach. Bardzo dużo zdziałał tutaj Pep Guardiola, bo bez jego pomocy szejkowie nie chcieliby puścić Ferrana szczególnie do takiego klubu, do którego nie mają pewności, iż odda im pieniądze, ponieważ jest blisko upadku. Barcelona technicznie była bankrutem, tak więc nie możemy się spodziewać wielu ruchów transferowych w przyszłości przez brak zaufania. Torres jest wyjątkiem od tej reguły, na szczęście.

Dzisiejsze płace w Barcelonie

Trójką najlepiej zarabiających piłkarzy w Barcelonie jest kolejno Coutinho, Dembele, Umtiti. I tu mamy skutek polityki Bartomeu, dający wygórowane pensje, tworzące komin płacowy. Dalej mamy Busquetsa, Albę i Sergiego Roberto, którzy na początku sezonu zgodzili się na obniżkę pensji. Dalej przechodzimy już do bardziej zasłużonych pensji, czyli Frenkie De Jong, Ter Stegen oraz Depay. Najwięcej zarabiający Coutinho inkasuje rocznie blisko 20 milionów euro, Dembele 14, Umtiti 13. Musimy też pamiętać, iż pensje w Hiszpanii muszą być zawsze większe od reszty państw. Powód? Ogromne podatki dla bogatych, blisko 50% pensji piłkarzy zazwyczaj ląduje w kasie państwa.

Podsumowanie

Mam nadzieję, iż rozjaśniłem lekko jak to się ma jeśli chodzi i finanse i pokazałem co z czym się je, i dlaczego pewne rzeczy jak budowa stadionu mają rację bytu w dobie kryzysu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.