Dosyć niespodziewanie Ferran Torres zdecydował się na opuszczenie Manchesteru City, który w swoich szeregach ma najlepszych piłkarzy, trenuje ich obiektywnie najlepszy trener oraz ma dużą szansę wygrać Ligę Mistrzów i Premier League. Pogłoski o tym transferze pojawiły się nieśmiało, jednak z każdym dniem coraz więcej dziennikarzy i gazet potwierdzało spekulacje. No i dziś dosłownie kilka minut temu gruchnęła na nas informacja, iż hiszpański skrzydłowy, ewentualnie napastnik trafił do Barcelony.

Ferran od zawsze kibicował Barcelonie, marzył o grze w bordo-granatowej koszulce. Wybrał miłość nad trofeami i arabskimi pieniędzmi – to się ceni. Obecnie Ferran nie grał z powodu urazu, jednak przed kontuzją był jedną z czołowych postaci w ofensywie City, grał regularnie od pierwszej minuty w reprezentacji. Jest uniwersalny, gdy przylatywał na wyspy, aby przejść do Manchesteru miał być skrzydłowym, jednak stopniowo utożsamiał się z pozycją napastnika, doszło do transformacji.

W tym sezonie Premier League z powodu wspomnianej wcześniej kontuzji zagrał jedynie 4 mecze, strzelił w nich 2 gole i zaliczył asystę. W zeszłym sezonie we wszystkich rozgrywkach rozegrał 36 meczów, strzelił 13 goli. Nie był najważniejszą postacią, jednak Pep Guardiola bardzo go cenił. Dlatego bardzo trzeba pochwalić Pepa za zachowanie. Nasz były menedżer nie trzymał go na siłę, dzięki czemu transfer mógł być możliwy.

Gdy wszyscy będą zdrowi trio Fati-Depay-Torres oraz Dembele w obwodzie wygląda naprawdę nieźle. Nie widzę wielu minusów transakcji i nie polecałbym się martwić niepotrzebnie o zdrowie Torresa. Będzie co będzie – mamy następce Kuna. Możliwe, iż Hiszpan przejmie rolę napastnika w zespole, którego tak nam brakowało.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.