Zakończył się mecz Barcelony z Granadą który układał się pod dyktando Dumy Katalonii, aż do 80 minuty, wtedy zaczęły się kłopoty, błędy, ból i zgrzytanie zębami. Ale zacznijmy od początku.

Na początku meczu Blaugrana była nerwowa, jednak później zaczęła tłamsić gospodarza tego meczu. Luuk De Jong zdobył bramkę, jednak został odgwizdany spalony, VAR potwierdził. Samo dośrodkowanie było idealne, jednak przedtem asystujący Gavi otrzymał piłkę będąc na minimalnym spalonym, dosłownie gdyby miał mniejszą nogę może by uznano bramkę. Piłkarze zeszli do szatni bez bramek.

W drugiej połowie zaczęło się rozkręcać. Barcelona dominowała i grała świetnie w defensywie min. za sprawą Daniego Alvesa, weterana który zadebiutował ponownie w Barcelonie i pokazał, że jeszcze nie czas na emeryturę. Wreszcie po dośrodkowaniu właśnie Alvesa w polu karnym odnalazł się świetnie Latający Holender, Luuk De Jong. Piłkarz z kraju tulipanów w ostatnich meczach zaczął się świetnie odnajdywać w taktyce Barcelony.

Później zaczęło się wszystko powoli sypać. Eric Garcia nabawił się urazu i wszedł za niego Clement Lenglet. Szybko po wejściu Francuz obejrzał żółty kartonik i musiał grać ostrożnie, podobnie jak Gerrard Pique który także już został upominany kartką. Jordi Alba grał strasznie ostrożnie nie dając inicjatywy z przodu. Na boisku pojawił się Memphis Depay i wychowankowie. Oprócz strzału Abde żaden z nich niczego nie pokazał. Memphis pokazuje, że nie odnajduję się w systemie Xaviego i nie ma co liczyć na wygryzienie ze składu De Jonga, co brzmi śmiesznie patrząc na początek sezonu. Specjalne wyróżnienie dla największego drewniaka tego spotkania ląduje do Ousmane Dembele, który każdy swój drybling kończył na ziemi lub wychodząc z piłką poza boisko.

Nadeszła feralna w skutkach 80 minuta w której Gavi zapłacił za ostatnie miesiące beztroskiej gry na granicy. Pokazał brak doświadczenia i tego, że nie ma wiedzy kiedy odpuścić. Dostał czerwoną kartkę i zaczęła się nerwówka. Barcelona zaczęła się grzać, a Granada atakowała. Przy okazji Gerrard Pique powinien dostać drugą czerwoną kartkę i Barca grałaby w 9, jednak z hojności sędziego nie przyznał mu kartki za starcie z Carlosem Baccą. Końcowo po rzucie rożnym i zamieszaniu, Antonio Puertas strzelił idealnie nie dając szans Ter Stegenowi. Barcelona przegrywa i nie wskakuje do czołowej czwórki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.