“Co mi zrobisz jak mnie złapiesz”, tytuł tej komedii filmowej idealnie odzwierciedla przebieg meczu i sytuację między Realem, a Barceloną. Barcelona nie może złapać Realu od marca 2019, gdzie pokonała ich 1-0. Wybije więc trzecia rocznica ostatniego wygranego przez Barcę klasyku.

Tytuł tego filmu idealnie wpisuje się w przebieg meczu, ponieważ Real przy swoich golach kontrował Barcę, a Barca nie mogła złapać piłkarzy Realu. Katalończycy jednak walczyli mężnie. Mimo przeciwności i spisywania na straty mecz nie był najgorszy.

Strzelaninie rozpoczął Vinicius, Brazylijczyk uciekł Araujo który nie spodziewał się takiego przebiegu akcji, ponieważ w środku pola nagle piłkę stracił Sergio Busquets. Następnie doszło do kuriozalnego gola, piłka jak w ping-pongu, billardzie odbiajala się od piłkarzy, aż po tym jak dotknęła Luuka De Jonga wpadła do bramki. Następnie po świetnej kontrze i rozklepaniu defensywy, Benzema zamienił strzał na gola.

I gdy już się zdawalo, że to koniec wtedy zbawił nas Ansu Fati powracający po kontuzji, po strzale głową było 2-2 i rozpoczęła się dogrywka. Real w pierwszej połowie dogrywki strzelił gola i celebrował go dosyć okazale. Gola strzelił Fede Valverde. W drugiej połowie dogrywki Barca biła głową w mur, a Real marnował kontry. Końcowo nie udało się zdobyć gola i skończyła się nasza przygoda z Superpucharem Hiszpanii.

Jeśli chodzi o piłkarzy to należy wyróżnić Pedriego i Fatiego. Obaj weszli po kontuzji i dali świetne zmiany. Ousmane Dembele próbował, ale dużo z tego nie wychodziło. Do kosza występ Memphisa Depaya który zaliczył upadek względem początku sezonu. Strasznie irytował mnie w tym spotkaniu i nie pokazał nic. Debiut zaliczył też Ferran Torres, ale także wiele o nim powiedzieć nie można.

Są pozytywy jak Dani Alves i młodzież, jednak warto byłoby w marcu zemścić się za te trzy lata.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.