Florentino Pérez i Joan Laporta boją się siebie nawzajem, ale również potrzebują wspólnego kontaktu i dlatego osiągnęli porozumienie, aby nie ingerować w odnawianie kontraktów swoich zawodników.

To wielcy rywale hiszpańskiego futbolu. Boją się siebie nawzajem, cierpią, ale w niektórych sprawach darzą siebie szacunkiem. Real Madryt i Barcelona, ​​prowadzone przez Florentino Péreza i Joana Laportę są gwoździem i ciałem w niektórych sprawach i jeśli nie pójdą ramię w ramię w niektórych sprawach to, stracą siłę i obecność, Superligę i głos w ważnych sprawach w LaLiga.

W ostatnich miesiącach odbyły się rozmowy obu prezydentów. W tych rozmowach, oprócz omawiania kwestii prawnych, mieli również okazję nakreślić pewne linie ustnego porozumienia, które są bardzo ważne i tyczą się tematu szacunku obu podmiotów w określonych sytuacjach zawodników obu drużyn .

Umowa przypieczętowana uściskiem dłoni między dwoma czołowymi liderami mówi o nie zbliżaniu się do graczy z ważnym kontraktem z drugiej drużyny. Jeśli piłkarzowi kończy się kontrakt, historia jest zupełnie inna i właśnie tam gra ekonomiczna i uwodzicielska każdego z nich jest możliwa.

W dniu rozegrania El Clásico w Rijadzie pojawiło się rzekome zainteresowanie Realu Madryt Araújo. Laporta przypomniał sobie, co zostało powiedziane, i właśnie tam Florentino Pérez zaprzeczył tym doniesieniom. Nie ma możliwości jakiejkolwiek ingerencji w proces odnowienia jego umowy, z wyjątkiem tego, że może mieć to dopiero miejsce w ostatnich sześciu miesiącach kontraktu, oznaczonych przez FIFA jako czas, aby to zrobić.

Barça i Real prowadzą bitwę o dwóch bardzo utalentowanych piłkarzy, gdzie wszystkie chwyty są dozwolone. Mowa tutaj oczywiście o Haalandzie i 15- latku Endricu Felipe z Palmeiras.

[marca]

By admin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.