Adama Traore został ogłoszony piłkarzem FC Barcelony, nie każdy obserwuje angielską Premier League, tak więc wypadałoby przybliżyć sylwetkę nowego skrzydłowego Blaugrany.

Urodził się w mniejszej miejscowości na południowy zachód od Barcelony, pochodzi z rodziny imigrantów. Jego rodzice Fatoumata i Baba Traore emigrowali z afrykańskiego państwa Mali uciekając przed biedą. Przeprowadzili się do Barcelony, gdzie wiódł dosyć zwykłe życie, jego rodzice byli w klasie średniej, więc nie mieli nadmiaru pieniędzy.

Początkowo Adama grał ze swoim bratem i tak zaraził się miłością do piłki, następnie grał dla mniejszego Barcelońskiego klubu, w którym poczynił niesamowite postępy. W 2004 roku młody Adama Traore został zaproszony do szkółki La Masia na testy, które przeszedł pozytywnie. Jego brat dwa lata później przeszedł do Espanyolu.

Przebijał się przez kolejne drużyny młodzieżowe, mimo drobnej postury. Nadrabiał przyśpieszeniem i szybkością. W 2013 roku grał już w Barcy B, gdzie był kluczową postacią w drużynie która zdobyła młodzieżową Ligę Mistrzów. W sezonie 2014/15 grał dla pierwszej drużyny, ale jedynie w pucharze króla w którym zdobył jedną bramkę. Poszukując regularnej gry ruszył do Anglii, a słuch o nim zaginął. W Aston Villi nie grał regularnie, więc poszedł niżej do Middlesbrough, beniaminka Premier League.

Tam Adama grał więcej, jednak nie notował wielkich liczb. W następnym sezonie grał dla tej samej drużyny, ale w niższej lidze, tam już pokazał klasę i swoje talenty przeniósł do Wolves. W pierwszym sezonie liczby nie były przekonujące. Następny sezon był przełomowy, zaczęło być o nim głośno, a on notował częste asysty. Jego popularność wybuchła w meczu z Manchesterem City wygranym 2-0 przez jego drużynę. Zdobył dwa gole i było głośno nie tylko o nim, ale też o jego posturze.

Adama nie przypominał już drobnego chłopca z La Masii, lecz kulturystę smarującego się oliwą. Adama nie tracąc szybkości nabierał mięśni, stał się jakoby czołgiem nie do zatrzymania. W następnych dwóch sezonach dalej był podstawowym graczem Wolves, ale jego liczby nigdy nie były niesamowite.

Barcelona poszukiwała skrzydłowego, ale zupełnie innego niż ostatnio. Nie będzie to Golleador, a bardziej typowy skrzydłowy który pobiegnie skrzydłem i wrzuci piłkę, co może się przydać Xaviemu. Wydaję mi się, iż przychodzi nie w roli podstawowego gracza, a Jokera.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.